środa, 18 stycznia 2017

Einar Øverenget, Øyvind Torseter (ill.), Sokrates og pappa og Sokrates og pappa tar seg tid



Sokrates był  jednym z  największych filozofów starożytnej Grecji. Nie pozostawił żadnych pism, jednak jego poglądy przetrwały dzięki znakomitym uczniom ma przykład Platonowi, który uwiecznił  i rozsławił swego mistrza w dialogach. Sokrates uwielbiał rozmawiać z ludźmi, zadając pozornie banalne, a w rzeczywistości kłopotliwe pytania, na przykład: „Co to znaczy być dobrym człowiekiem?”. Rozmowa prowadziła zazwyczaj do udowodnienia niewiedzy rozmówcy i obalenia fałszywych przekonań. Potem następował drugi, pozytywny etap – docieranie do wiedzy i prawdy. Sokrates inspirował wielu twórców, stając się bohaterem m.in. wierszy i dramatów. Trafił również do literatury dla dzieci. Einar Øverenget (ur. 1964) napisał dwie książeczki dla małych czytelników Sokrates og pappa (Sokrates i tata) i Sokrates og pappa tar seg tid (Sokrates i tata mają dla siebie czas). Nie jest zaskoczeniem, że autor jest filozofem i ma na swoim koncie również książki dla dorosłych czytelników. Pisanie o filozofii dla dzieci ma w Norwegii znakomitych poprzedników, by wymienić Joisteina Gaardnera i jego bestseller Świat Zofii. Czy książki Øverengeta  wzbudzą podobne zainteresowanie poza granicami Norwegii? Trudno powiedzieć, czy tak się stanie. Warto jednak zauważyć tę wartościową propozycję dla dzieci.
Gdybym miała wskazać, to, co najbardziej podoba mi się w tych książkach, to na pierwszym miejscu znalazłby się relacja między tatą a małym synkiem. Rozmowy między nimi emanują miłością, szacunkiem i ciepłem. Dorosły traktuje dziecko jak równorzędnego partnera w dyskusji, co więcej partnera, od którego może się czegoś nauczyć.
Interesujące jest w jaki sposób autor pokazuje  różnicę między dorosłym a dziecięcym widzeniem/poznawaniem świata, zdecydowanie na korzyść tej drugiej. To własnie mały Sokrates, noszący imię na cześć słynnego filozofa, zadaje pytania, które wyrywają tatę ze standardowego (czytaj: schematycznego i pozbawionego świeżości ) myślenia. Dorosły musi się nieźle gimnastykować, aby odpowiedzieć np.na  pytanie:  “Czym jest czas?”. Czytelnik (duży i mały) odnosi dużą przyjemność z tej myślowej ekwilibrystyki; jest zabawnie i mądrze. Czegóż chcieć więcej? Można pragnąć jeszcze dobrych ilustracji. Ale i to pragnienie to jest spełnione. Øyvind Torseter, znany nam choćby z omawianej niedawno książki Mulegutten http://trolleimisie.blogspot.no/2017/01/yvind-torseter-mulegutten.html  stworzył ciekawe ilustracje. Wykorzystał  mieszaną technikę, łącząc tradycję (rysunek, kolaż) i nowoczesność (technika komputerowa). Zastosował jasne, żywe i nasycone kolory, które nadają  książce optymistyczny i radosny charakter.

Adele Lærum Duus har skrevet: «Jeg synes Øverenget og Torseter har klart å lage en liten skatt av en undringsbok, som appellerer både til store og små». ttp://arkiv.barnebokkritikk.no/modules.php?name=Reviews&rop=showcontent&id=690 Jeg er enig med henne. Sokrates og pappa og Sokrates og pappa tar seg tid er de kloke og morsomme bøkene for barn mellom 6 og 9 år.
Einar Øverenget (f. 1964) som står bak teksten er en filosof, forfatter og foredragsholder. Tidligere har han skrevet blant annet Hannah Arendt  (2001) og Livets øyeblikk (2007). Han fortsetter med å skrive om filosofi for barn som har lang tradisjon i  norsk litteratur. Det er verdt å nevne Jonstein Gardner som  fikk stor internasjonal oppmerksomhet (også i Polen)  etter at han i 1991 utgav Sofies verden. Er Einar Øverenget vekker lignende interesse utenfor Norge?
To bøker om Sokrates og pappaen hans er de enkle hverdagsdialoger. Lille Sokrates som sin navnebror den greske filosoferer stiller mange spørsmål. «Hva er egentilig tid?» «Hva skjer når vi drømmer?» «Hvor mye kan jeg dele med andre?».
Forfatteren viser forskjell mellom barne-  og voksensperspektivet. Voksne tenker veldig skjematisk. Barn tenker klokt og litt uvanlig.  Forholdet mellom pappa og Sokrates er nært og varmt. De et sterkt ønske om å lytte til den andre, og om å få den andre til å lytte. Derfor oppstår muligheter for en interessant samtale.  Boken kan vekke mye spørmsål som engasjerer og gir noe å tenke videre på.  Det er en bok man snakke sammen underveis. Både barn og voksne kan finne noen inspirerende tanker i denne boka.
Øyvind Torseters illustrasjoner er muntre og lekende.  Fargene i boka er lyse  og mettende. Dette understrekker energien og optimismen. Torseter bruker en blanding av tradisjonelle teknikker (tegninger og collager) og digitale verktøy. Dette er virkelig en bok som bør leses!

Einar Øverenget, Øyvind Torseter, Sokrates og pappa,  Aschehoug 2009
Einar Øverenget, Øyvind Torseter, Sokrates og pappa tar seg tid, Aschehoug, 2011
Język/språk: bokmål
Grupa wiekowa/Alder: 6-9


wtorek, 10 stycznia 2017

Øyvind Torseter, Mulegutten


Mulegutten był skazany na sukces. Potwierdziły go: Nagroda krytyków dla najlepszej książki dziecięcej i młodzieżowej w roku 2015 (Kritikerprisen for beste barne- og ungdomsbok) oraz nominacja do Nagrody Nordyckiej Rady w dziedzinie literatury dziecięcej i młodzieżowej (Nordisk råds barne- og ungdomslitteraturpris). Co sprawiło, że autorska publikacja Øyvinda Torsetera spotkała się z tak znakomitym przyjęciem w Norwegii?

Mulegutten (Chłopiec z mordką/Pyszczak, tłumaczenie tytułu, który jest złożeniem słów „chłopiec” i „mordka/pysk”, wymaga pewnej pomysłowości i słownej żonglerki w języku polskim) jest nowoczesną przeróbką baśni.  Norweski autor nadał swojej wersji formę świetnie narysowanego komiksu i doprawił to wszystko dużą dawką humoru i ironii. Wprowadził również sympatycznego bohatera, który jest postacią „przechodnią” w jego twórczości. Wcześniej pojawił się w książkach Hullet (Dziura) i Koblinger (Połączenie).  Można więc powiedzieć, że Mulegutten pełni rolę swoistego everymena. W omawianej książce wciela się w rolę najmłodszego syna królewskiego. Norweski autor opiera się na baśni  Risen som ikke hadde noe hjerte på seg (Troll, który nie miał serca w ciele) Asbjørnsena i Moesa, czyli norweskich odpowiedników braci Grimm.  
Mulegutten zachowuje ogólny schemat tej baśni: opowieść o królu i jego siedmiu synach, którzy wyprawili się, aby poślubić księżniczki. W drodze powrotnej do domu spotkali trolla, który zamienił ich, a także świeżo poślubione księżniczki, w kamienne posągi. Król, choć niechętnie, wysyła więc najmłodszego syna, aby sprowadził braci. Mulegutten wyrusza na ratunek i okazuje się niezwykle skuteczny. Po drodze zyskuje przyjaciół, którzy pomogą mu pokonać trolla. Poznaje także księżniczkę, której znudziła się rola «pani Trollowej» i chętnie pomaga młodemu księciu. Tyle schemat opowieści, bo reszta to licentia poetica, która wyraża się w dużym poczuciu humoru.  Na przykład młody książę podróżuje na koniu, który nieustanie wypowiada uszczypliwe  i ironiczne komentarze, a także grzeje się przy ognisku z podkurczonymi kopytami/nogami. W siedzibie trolla, która nasunęła mi skojarzenia z zamkiem strachów z lunaparku, poczynaniom księcia towarzyszy złowieszczy chór duchów, z którego bohater… niewiele sobie robi. Jedyną straszną rzeczą jest tak naprawdę postać trolla. Jeden z norweskich krytyków ochrzcił go mianem najbardziej odrażającego trolla z jakim się spotkał w kulturze. W Norwegii, gdzie trolle traktuje się śmiertelnie poważnie, takie stwierdzenie jest komplementem. Istotnie troll Torsetera jest przerażający i mógłby z powodzeniem znaleźć się w książce dla dorosłych miłośników grozy.
Zaletą książki jest wartka akcja, która przez 120 stron (tak, aż tyle!) trzyma czytelników w napięciu i… rozbawieniu.  Ilustracje są znakomite, autor łączy z powodzeniem różne techniki, opierając się na rysunku.  Kolory są dozowane z umiarem i wyczuciem. Na obrazkach wiele się dzieje, tryskają humorem i odwołaniami kulturowymi. Wydawnictwo Cappelen Damm zadbało o staranne wydanie, na uwagę zasługuje szczególnie okładka, która przypomina klasyczne książki, które można znaleźć w pachnących kurzem starych bibliotekach.
Polscy czytelnicy, szczególnie ci nieco starsi, mogą mieć jeszcze jedną przyjemność z zapoznania się z Mulegutten. Otóż postać głównego bohatera zewnętrznie przypomina pewną słynną postać z polskiej literatury dziecięcej. Chodzi o Brombę z cudownych książek Macieja Wojtyszki, zainicjowanych w roku 1975 Bromba i inni. Klimat książki Torsetera ma zresztą trochę wspólnego z opowieści polskiego autora. Owe podobieństwa są z pewnością przypadkowe i świadczą jedynie o wspólnych cechach wyobraźni obu autorów. Dla polskich czytelników są jednak bonusem, który całkiem nieświadomie dostają od norweskiego autora.

Mulegutten var dømt til suksess. Boken ble tildelt Kritikerprisen for beste barne- og ungdomsbok i 2015. Dessuten ble den nominert til Nordisk råds barne- og ungdomslitteraturpris. Hva gjør at  Mulegutten har vekket så stor oppmerksomhet i Norge?
Boka er en moderne versjon av eventyret om Risen som ikke hadde noe hjerte på seg. Hovedpersonen Mulegutten  har rollen som Askeladden. Han er den yngste av syv brødre – prinser. Kongen har sendt ut seks av sine sju sønner for å finne seg prinsesser. Siden de kommer ikke tilbake, sender kongen Mulegutten for å befri prinsene. Han oppdager at trollet har gjort om brødrene og brudene deres til stein. Underveis treffer han hjelpere. Til slutt kommer han seg inn i fjellet for å få tak i trollet og befri prinsessen som trollet har fanget. Hovedpersonen som kjenner vi også fra tidligere bøker (Hullet og Koblinger),  er sympatisk og aktiv.
Boken teller hele 120 sider. Det er ganske mange. Men Øyvind Torseter gir lesere spenning, «action» og masse humor. Mulegutten  er tegneserie/bildebok  med gode, humoristiske og fantasifulle illustrasjoner. De utvider tekster og gir andre dimensjoner. Historien foregår først og fremst i bildene. I intervujet forteller Torseter hvordan han arbeidet med boka:

«Jeg startet prosjektet med å lese originalteksten mange ganger, for så å legge den helt vekk. Teksten skulle være et utgangspunkt for å improvisere frem en egen historie. Så begynte jeg å tegne. Her er to av de første tegningene. I begynnelsen handler ofte det om å lage en egen verden uten egentlig å vite hvordan den nye historien vil bli. Tegningene styrer historien. (...) Når jeg har produsert mange tegninger kan de settes sammen i sekvenser. Klippe og lime. Kanskje redigere litt, men ikke så mye. Jeg liker at man kan se sporene av hvordan tegningen er laget. Som regel bruker jeg ikke så mye tekst i bøkene mine; historien foregår først og fremst i bildene. Denne gangen skrev jeg god del tekst. Det meste som snakkebobler. Bildene under er scanninger før beskjæring og før teksten kommer på».

Han snakker også om sin egen teknikk:
«Ofte blander jeg ulike teknikker. Her er mine viktigste tegneredskaper: Fyllepenn med indian ink,pastellkritt, voksstift, aquarellefarger, stempelpute, håndlagde stempler, kniv, maskeringsfilm og diverse tegnepapir». http://www.forlagsliv.no/barnogunge/2015/06/30/om-arbeidet-bak-mulegutten/

Polske lesere kunne assosiere boka (særlig utseende av Mulegutten) med den gamle bøker/tegneserie av Maciej Wojtyszko som var populære i Polen på 70- og 80-tallet. Likheten er selvfølgelig utilsiktet. Det beviser bare at forfatterne  fra ulike land har det samme type of fantasier og sans for humor.
Illustrasjon fra Maciej Wojtyszko bok./Ilustracja z książki Macieja Wojtyszki.
Illustrasjon Maciej Wojtyszko fra  bok/Ilustracja z książki Macieja Wojtyszki.


Så da konkluderer jeg rett og slett med at: Mulegutten er en bok som bør leses!

Øyvind Torseter, Mulegutten, Cappelen Damm, 2015
Język/språk: norweski (bokmål)
Grupa wiekowa/Alder: 6-9






wtorek, 20 grudnia 2016

Svend Otto S., Jul i gamle dager i/og Bjørn F. Rørvik, Per Dybvig (ill.), Nisseforeningen




W Święta Bożego Narodzenia warto sięgać po książki, które współgrają z nastrojem tego wyjątkowego czasu.  Wybrałam dla was dwie różne propozycje: poważną/klasyczną z Danii i zabawną/ współczesną z Norwegii.


Svend Otto S., Jul i gamle dager

To klasyczna książka, co odnosi się zarówno do autora, tematu, jak i użytych środków wyrazu. Tytuł Jul i gamle dager (Święta w dawnych czasach) mówi w zasadzie wszystko. To opowieść o tym, jak wyglądały święta w Skandynawii w XIX wieku.  Mały czytelnik odbywa razem z autorem  podróż w czasie  i przestrzeni po ulicach miast, wnętrzach domów i gospodarstw. Tekst i ilustracje przedstawiają w interesujący sposób ówczesne życie. Poznajemy wygląd domów,  zajęcia ludzi, ubiory oraz świąteczne zwyczaje. Obrazki zawierają wiele szczegółów, uruchamiają wyobraźnię, pozwalając czytelnikowi dopowiedzieć ciąg dalszy namalowanych scen. Mnie szczególnie spodobała się ilustracja przedstawiająca poetę, który siedzi w swoim pokoju i pisze świąteczny wiersz. Na ścianie wisi cylinder i peleryna, na łóżku śpi kot… Piękne są też, utrzymane w błękitach zimowe krajobrazy. Obrazki są wykonane łączoną techniką akwareli i rysunku.
Jul i gamle dager  nie jest całkiem „przezroczystą” książką, ponieważ ujawnia przekonania polityczne autora.  I nie jest specjalnym zaskoczeniem - biorąc pod uwagę miejsce i czas wydania książki - że są to poglądy lewicowe. Autor podkreśla podział społeczny, zauważa zarówno bogatych, jak  i biednych. „Julen er en stor og glad høytid. Det var den også i de «gode», gamle dager. Men for mange var kanskje ikke gamle dager så gode?” (Święta Bożego Narodzenia to wielkie i radosne święto. Tak było również w dawnych „dobrych” czasach. Ale może dla wielu dawne czasy nie były tak dobre?).

Autorem obrazków i tekstu jest Svend Otto Sørensen (1916-1996), znany duński pisarz i ilustrator, który w roku 1978 otrzymał medal H.C. Andersena.


Bjørn F. Rørvik, Per Dybvig (ill.), Nisseforeningen

Opowieści o Prosiaczku i Lisie znalazły już swoje miejsce na moim blogu http://trolleimisie.blogspot.no/2015/11/bjrn-f-rrvik-per-dybvig-ill-reven-og.html  Tym razem powracają w odsłonie świątecznej, równie zabawnej, jak pozostałe książeczki cyklu.

Nisseforeningen (stowarzyszenie Mikołajów/krasnali) zaczyna się od spotkania Lisa i Prosiaczka z Fjompenissen, który stoi w jeziorze i wrzeszczy z powodu mydła, które wpadło mu do oczu. I tu należałoby wyjaśnić dwie rzeczy. Po pierwsze kim jest Fjompenissen i dlaczego myje oczy mydłem, w dodatku w środku zimy. Pierwsza kwestia jest związana z ludową tradycją świąteczną. Otóż według norweskich podań istnieją rozmaite typy skrzatów i krasnali, które mieszkają w ludzkich gospodarstwach. Wszystkie noszą nazwy utworzone od słowa „nisse”, które w języku norweskim ma trzy znaczenia: krasnal, skrzat i Mikołaj. Tak więc Święty Mikołaj nazywa się w Norwegii Julenissen. W książeczce Rørvika występuje jednak Fjompenissen, który jest najbardziej zbliżony do skrzata lub krasnala. Według tradycji mieszka on na wsi, w ludzkich gospodarstwach. Ma dość trudny charakter i dlatego może lepiej, że cały rok przesypia, a budzi się tylko w grudniu. I wtedy należy mu okazać szacunek, i spełnić jego życzenia i kaprysy, np. ozdobić dom jego figurkami lub codziennie wystawiać mu grøt, czyli norweskie danie świąteczne (gotowany na mleku ryż, z dodatkiem masła i cynamonu).

Ale wracając do opowieści  Rørvika i piekących oczu  skrzata.  Fjompenissen przygotowuje się na pewne ważne zebranie, dlatego wyjątkowo dokładnie się myje. A ponieważ nie robi tego zbyt często (ostatni raz pięćdziesiąt lat temu) więc nie wie, że oczu nie myje się mydłem. Lis i Prosiaczek zostają również zaproszeni na  zebranie w charakterze osób towarzyszących. A jest to zebranie „Mikołaje bez swetrów”, do którego Fjompenissen zgłosił akces. Gdy docierają na miejsce okazuje się, że wszyscy uczestnicy są … w swetrach. Nastąpiło bowiem nieporozumienie, Fjompenissen błędnie przeczytał nazwę stowarzyszenia, które tak naprawdę nosi nazwę „Mikołaje bez granic” (w języku norweskim słowo sweter i granica różni tylko jedna litera). Istotnie członkami stowarzyszenia są nie całkiem standardowi Mikołaje, co jest jeszcze jednym powodem do śmiechu. Kluczową sceną książki jest loteria, w której losuje się prezenty świąteczne, które zostały w worku Mikołaja z ubiegłych lat. I choć można by pomyśleć, że  niechciane prezenty świąteczne nie sprawią nikomu radości, to dzieje się całkiem inaczej. Bowiem ostatecznie każdy otrzymuje rzecz, która sprawia mu wiele radości, np. Mikołaj ze Szwecji czajnik do kawy, który mówi „god lur” zamiast „god jul”, czyli dobrej drzemki zamiast dobrych świąt. Natomiast Fjompenissen … sweter z nie całkiem udanym wzorem  (reniferem bez rogu), który odpowiada mu znakomicie, ponieważ, jak się okazuje nie lubi on zwierząt z rogami.  Wszystko kończy się wielką zabawą i tańcem wokół krzewu jałowca, którzy może również nie jest idealnym drzewkiem świątecznym, ale jakie to ma znaczenie, skoro przynosi tyle radości?

Rysunki Dybviga są równie dowcipne jak tekst. Wszystko to składa się na uroczą  książeczkę świąteczną, którą można czytać z dzieckiem, zerkając od czasu do czasu na choinkę i przegryzając czymś słodkim. Z tym ostatnim lepiej jednak uważać, bo przy wybuchach śmiechu łatwo się zakrztusić.

I w tym nastroju, życzę wszystkim czytelnikom Wesołych Świąt!/ God Jul!


Svend Otto S., Jul i gamle dager
Jul i gamle dager av Svend Otto S. er den klassiske boka som handler om juletradisjoner i gamle dager. De skandinaviske juletradisjonene er formet av impulser fra utlandet og er i stadig endring. Men hvordan feiret mennesker  jul i  det nittende århundrede? Hvordan så ut byer, landsbyer,  gårder og folk. Hvordan kledde de på seg? Hva drev de med? Hvordan ser ut julaften? Små leserne kan få vite om dette fra denne boken. Men Jul i gamle dager er det ikke bare « en kildeinformasjon». Illustrasjonene av Svend Otto S. er fortellende og detaljrike. Danske forfatteren tar barna med på historisk og spennende reise.

Bjørn F. Rørvik, Per Dybvig (ill.), Nisseforeningen
Nisseforeningen  er den sjette boken om Reven og Grisungen av Bjørn F. Rørvik, Per Dybvig. Jeg har lest den med glede på samme måte som andre bøkene fra denne serien. http://trolleimisie.blogspot.no/2015/11/bjrn-f-rrvik-per-dybvig-ill-reven-og.html
Handlingen starter med en uvanlig dag på skogen. Fjompenissen Papp står i elva og vasker seg før han skal på et møte. Han har meldt seg inn i en forening, «Nisser uten genser». Reven og Grisungen  blir med ham fordi han er urolig. Det skjer mye spennende og morsomme ting. Illustrasjonene av Per Dybvig og teksten av Bjørn F. Rørvik spiller utmerket sammen. Dette er en absurd og underholdende fortelling. Konklusjonen må bli at Nisseforeningen er den koselige juleboka.

Jeg ønsker alle mine lesere en riktig god jul og et godt nytt år!

Svend Otto S., Jul i gamle dager,  oversatt av (przetłumaczone przez) Ottar Lundstøl, Fabritius Forlagshus 1979
Język/språk: norweski (bokmål)/ norsk (bokmål)
Grupa wiekowa/Alder: 6-9 lat/år


Bjørn F. Rørvik, Per Dybvig (ill.), Nisseforeningen, Cappelen, 2006
Język/språk: norweski (bokmål)/ norsk (bokmål)
Grupa wiekowa/Alder: 6-9 lat/år






piątek, 16 grudnia 2016

Ragnar Aalbu, Krokodille i treet


W jednym z wywiadów Ragnar Aalbu przyznał się jak powstał pomysł książeczki. Otóż parę lat temu narysował obrazek z siedzącym na drzewie krokodylem. Cieszę się, że ten oryginalny pomysł dojrzał i doczekał się realizacji.
Krokodille i treet (Krokodyl na drzewie) to prześmieszna historyjka o pewnym małym przedstawicielu gadziego świata, który znalazł się… na imponująco wysokim drzewie. Główny bohater, tkwiąc na gałęzi, z której nie potrafi zejść, wyjaśnia nam okoliczności znalezienia się w tej niewygodnej sytuacji. I właśnie te rozważania krokodyla, który jest nie tylko głównym bohaterem ale również narratorem, stanowią treść książeczki. Wracając do istoty sprawy, otóż krokodyl planował tylko samotny spacer po lesie. Pragnął podziwiać mistyczne piękno mgły.

Jednak nagle wydało mu się, że widzi wilka i dlatego jednym susem znalazł się na drzewie. Przyznaje, że «Det var gøy å klatre. Men dumt» (Wspinaczka była zabawna, ale i głupia). Mały bohater wykazuje się dużym samokrytycyzmem, również wtedy, gdy wspomina wejście na drzewo swojego taty: «Faren min klatret en gang, og det gikk visst ikke bra. Han vil ikke snake om det». (Mój tata raz się wspinał na drzewo, ale najwyraźniej nie poszło dobrze. Nigdy nie chciał o tym mówić). No cóż, krokodyle i wspinaczka na drzewa nie pasują do siebie. Nie będę streszczać dalszych przygód krokodyla, powiem tylko, że wszystko kończy się dość niespodziewanie.

Rysunki są przezabawne i znakomicie współgrają z testem. Aalbu bawi się perspektywą, co daje świetne efekty.

Krokodyl na drzewie to zabawna i obfitująca w zwroty akcji (mimo szczupłości tekstu) książeczka, w której dzieci odnajdą wciągającą opowieść. Dorosłych ucieszy spora dawka ironii oraz takie tematy, jak nieprzemyślany sposób podejmowania decyzji, znalezienie się w obcych miejscach/ środowiskach oraz wady i zalety bycia outsiderem.

W roku 2016 książka, jako jedna z dwóch z Norwegii, była nominowana do Nordisk råds barne- og ungdomslitteraturpris (Nagrody Nordyckiej Rady w dziedzinie literatury dziecięcej i młodzieżowej).

Zapraszam do recenzji innych książek tego autora na blogu
  
«Jeg tegnet krokodillen på greina for noen år siden, uten å ha noen planer for den. Det er ofte slik det starter, med en liten tegning eller en droddel, eller en tanke, som jeg noterer meg og spinner videre på senere», sa Ragnar Aalbu i intervjuet. http://www.forlagsliv.no/barnogunge/2015/11/04/hei-ragnar-aalbu-krokodille-i-treet-hvor-kom-den-fra/
En gang klatret en liten krokodille opp i et høyt tre. Oppriktig talt ville han bare rusle en tur i tåka.  Han elsker tåke fordi «alt blir så mistisk». Men stien ble plutselig borte for ham, og han systes at han så en ulv. Derfor klatret han i treet uten å tenke om. Han er veldig redd fordi treet er veldig høyt og kan klarer ikke kommer ned. Selv om krokodillen er ung, er han ganske selvkritisk. Han innrømmer:
«Det var gøy å klatre. Men dumt».
Og «Faren min klatret en gang, og det gikk visst ikke bra. Han vil ikke snake om det».
Det stemmer, krokodiller og trær passer ikke sammen.
Ragnar Aalbu lykkes å skape en morsom og litt ironisk fortelling. Jeg måtte le da jeg leste den.  Jeg tror boka vil fungere utmerket for både små og voksne lesere (barnlige voksneJ). Det er mulig å lese den som fortelling om å beslutte under påvirkning av følelser og å være en outsider.
Illustrasjonene spiller sammen med teksten.  Forfatteren bruker retro stil og leker med perspektiv som gir gode resultater. Boka ble nominert til Nordisk råds barne- og ungdomslitteraturpris 2016.

Du kan også lese om andre bøker av Ragnar Aalbu

Ragnar Aalbu, Krokodille i treet, Cappelen Damm, 2015
Język/Språk: norweski bokmål/ norsk bokmål
Grupa wiekowa/Alder 4-8 lat/år




środa, 16 listopada 2016

Geir Gilliksen, Anna Fiske (ill.), Joel og Io. En kjærlighetshistorie



Kiedy pierwszy raz byliście zakochani? Czy pamiętacie swoje miłości z przedszkola lub ze szkoły podstawowej?  Mimo upływu wielu lat potrafimy przywołać imiona i twarze naszych pierwszych sympatii. I choć z perspektywy czasu te pierwsze uczucia wydają się dziecinne, to budzą w nas zazwyczaj ciepły uśmiech i miłe wspomnienia.  Czy to znaczy, że dziecięce miłości należy traktować poważnie?
Para skandynawskich autorów Geir Gilliksen i Anna Fiske tak właśnie uważa. Nie czytałam wcześniej podobnej książki o dziecięcej miłości. Joel og Io. En kjærlighetshistorie (Joel i Io. Historia miłosna) posiada adekwatny tytuł, który nie jest marketingowym chwytem.
Opowieść rozpoczyna się rzeczowo i konkretnie: „We wtorek Joel zakochał się. Nigdy wcześniej nie był”. („En tirsdag ble Joel forelsket. Han hadde ikke vært før”). Wybranką zostaje nowa dziewczynka w szkole o imieniu Io. Ma ciemne włosy i śmiejące się oczy, w których chłopiec zauważa blask. Między dziećmi rodzi się porozumienie i fascynacja. Zaczynają spędzać czas na wspólnej zabawie, chociaż z tym jest pewien problem, bo Joel chodzi do trzeciej klasy, a Io do czwartej. Co więcej Joel jest nie tylko mniejszy od Io, ale od większości dzieci w swojej klasie. I dlatego, według niepisanych zasad szkolnych, Io nie powinna się z nim zadawać. Dziewczynka łamie jednak reguły. Zabawy, którym przewodzi Io, są pełne ruchu i wyobraźni, jedną z nich jest zabawa w zakochanych. Podczas niej dochodzi do kontaktu między dziećmi, przytulania i pierwszego pocałunku. To wyjątkowe przeżycie, jest opisane podobnie jak cała książka, z punktu widzenia Joela. Podczas pocałunku cały świat zamiera i staje się bardzo cichy, jakby wszystkie dźwięki zniknęły na ten jeden, niepowtarzalny moment.
Rozwijającemu się uczuciu między dziećmi przyglądają się rodzice, mama Joela i tata Io. Dorośli przyjmują rolę życzliwych obserwatorów. Opowieść nie kończy się znaczącym wydarzeniem, autorki pozostawiają nas z rozwijającym się uczuciem dzieci.
Ilustracje Anny Fiske, popularnej rysowniczki pochodzącej ze Szwecji, ale mieszkającej w Norwegii, przypominają rysunki dziecięce. Cechuje je swoisty „naiwizm” i poczucie humoru. Dobrze korespondują z tekstem. Ilustratorka wprowadziła dwukrotnie do książki, minikomiks, co jest ciekawym pomysłem.

W zeszłym roku Joel og Io była nominowana, jako jedna z dwóch książek norweskich, do Nordisk råds barne- og ungdomslitteraturpris (nagrody Nordyckiej Rady w kategorii książki dziecięcej i młodzieżowej).
Sądzę, że nominowanie książki do tej prestiżowej nagrody wynikało z prostoty i świeżości w potraktowaniu tematu. Spojrzenie na dziecięcą erotykę, które w tym przypadku jest z jednej strony dalekie od wulgarności, a z drugiej „ugrzecznienia” (czy nie zakłamania?) jest atutem książki. Nie bez znaczenia są również: konsekwentne przedstawianie wydarzeń i uczuć z dziecięcej perspektywy, poczucie humoru (zarówno w tekście jak i ilustracjach), komunikatywny język dostosowany do odbiorcy, oraz wielkość liter (rozmiar czcionki 16) i elementy komiksu. Wszystko to czyni tę publikację przyjazną dziecku i zachęca do samodzielnej lektury.

„Det skjer en gang, i alles liv/ du blir forelska og naiv”, sang Jahn Teigen. Husker du din første kjærlighet? Ble du forelsket i ei jente eller en gutt som gikk i samme klasse? Vanligvis vekker det gode minner. Vi husker navn og ansikt til den første kjæresten. Bør vi ta på alvor den første kjærlighet ? Geir Gilliksen og Anna Fiske kunne svare „Ja selvfølgelig ”.
De har lykkes å lage en bok som forteller om barnas følelser. I Joel og Io. En kjærlighetshistorie  møter vi Joel, en gutt som går i tredje klasse. Han er den minste i klassen sin og har ikke så mange venner. Men alt har forandret seg fordi „En  tirsdag ble Joel forelsket. Han hadde ikke vært før”. Joel er glad i Io, ei ny jente i skole som har store og mørke øyene.  Da hun smiler øyene hennes er smale. „Inni det smale var det noe stort, og inni det mørke var det et lys. Og når hun så på Joel, var han inni alt sammen”. Io er eldre enn Joel, og sier at de egentlig ikke kan være sammen. Men hun bryter regler. Plutselig  blomster opp kjærlighet og  de kysser for første gang.

Historien er enkel og krydret med humor. Fortellingen er direkte, med korte, informative setninger. Boka er lett å lese, størrelsen på skriften er stor (16). Forfatteren har tatt utgangspunkt i barns perspektiv og lykkes å vise barns følelser. Når beskriver  han  det første kysset, bruker han  setningene med originale språklige bilder:
„Alt ble helt stille, syntes Joel. Ingen av de andre barna ropte. Ingen løp omkring lenger. Alt sto stille. Bilene rørte seg ikke ute på veien. Fuglene hang fat på himmelen. Små regndråpefnugg sto stille i lufta. Hvis noen kastet fra seg et halvspist eple, ble eplet hengende like ved hånden. Alt ble hengende stille i kroppen hans også”.
Anna Fiskes illustrasjoner er naive, lekne og morsomme. Dessuten er det noen hele sider med tegneserie inni boka. Boka passer barn i alderen seks til ni år. Det var ikke  overraskelse for meg at boken var nominert til Nordisk råds barne- og ungdomslitteraturpris 2015.


Geir Gilliksen, Anna Fiske (ill.), Joel og Io. En kjærlighetshistorie, Aschehoug 2014
Język/Språk: norweski bokmål/ norsk bokmål
Grupa wiekowa/Alder 6-9 lat/år